2. Bleach nowa historia
Minęły trzy dni od ostatnich wydarzeń, a dusza blond dziewczyny snuła się po ulicach Karakury. Słońce już dawno skryło się za horyzontem, a ona zbliżała się do kolejnego domu.
Od dnia swej śmierci szukała tylko jednego, czegoś co ukryła jeszcze za życia. Utrudnieniem był fakt, że ten przedmiot który szukała zmieniał swoje miejsce położenia co 24 godziny i jeśli w ciągu tych 24 godzin nie znalazła tego, to to coś przemieszczało się w inne miejsce, do którego nie doszła, bądź do tych które już przeszukiwała. Dopóki nie posiadała siły duchowejds nie mogła w żaden sposób zablokować tego procesu, chyba że znalazłaby się dokładnie w tym miejscu gdzie znajdował się ów przedmiot.
Przeszła przez płot. Szła powoli i od razu wyczuła obecność kilku osób o silnym Reiatsu, Nie zwracając na to uwagi doszła do drzwi. Na chwilę zatrzymała się. Gdyby tylko przeszła przez nie, wszyscy domownicy od razu by o tym wiedzieli. Przejechała dłonią po drzwiach, coś pyknęło i bynajmniej nie był to zamek, lecz dźwięk znikającej bariery. "To może być tutaj" pomyślała i przeszła przez drewno (w końcu to duch xD). Znalazła się w pięknym korytarzu, Przeszła dalej. Przelotnie rozejrzała się po kuchni i już miała zamiar pójść dalej, gdy kątem oka dostrzegła jakiś ruch. Odwróciła się w tym kierunku i zobaczyła rudowłosą dziewczynę w pidżamie. Szklanka z wodą zatrzymała się przy jej ustach, niebieskie oczy rozszerzyły zaskoczone. Przez chwilę stały tak nie odrywając od siebie wzroku.
- Jesteś duszą, prawda? -zapytała odkładając szklankę do zlewu.
Blondynka niepewnie kiwnęła głową, zastanawiając się czy może ufać osobie o tak silnym Reiatsu.
- Jak masz na imię? -dopytywała się.
- Ja... Nie mam imienia -odpowiedziała nieufnie.
- Rozumiem -uśmiechnęła się pod nosem- Ja jestem Orihime Inoue.
Dziewczyna minęła ją i podeszła do okna.
- Mogę cię jakoś nazwać? -zapytała patrząc jej prosto w oczy.
- Jasne.
Inoue przez jakiś czas zastanawiała się nad odpowiednim imieniem, w końcu uśmiechnęła się tryumfalnie.
- Może być Rika?
Blondynka patrzyła na nią, ledwo kryjąc zdziwienie "Skąd ona... Nie, to tylko zbieg okoliczności" Kiwnęła głową na zgodę.
- Świetnie -ucieszyła się- szukasz tu czegoś Rika-san?
Blondynka podeszła do tego samego okna, do którego wcześniej podeszła Orihime. Spojrzała na księżyc. To co zobaczyła zaskoczyło ją bardziej niż fakt, że ktoś zna jej prawdziwe imię.
- Co on robi? Zapytała wskazując na sąsiedni budynek.
- Rozmyśla -odpowiedziała ruda, nie patrząc na to co pokazała.
Na dachu sąsiedniego domu siedział blond włosy chłopak.
- Według mnie on podziwia księżyc. Dziś jest naprawdę piękny -wtrąciła i zniknęła w podłodze.
Stanęła na posadzce ciemnej piwnicy. Podeszła do prawej ściany. Od razu wyczuła zaklęcia ochronne, oraz technikę przemieszczania. Zatrzymała proces dosłownie kilka sekund przed zmianą położenia klucza. Upewniła się czy wszystko jest przygotowane na powrót do społeczeństwa dusz, po czym wróciła do Inoue.
- Pójdę z nim pogadać -oznajmiła zastając ją przy oknie.
- Och! Ale o czym? -zapytała odskakując od szyby.
Dziewczyna nie odpowiedziała, lecz od razu przeszła przez ścianę. Po chwili stała tuż za chłopakiem.
- Yo, Panie Taisho -przywitała się.
Chłopak o mało nie zleciał z dachu. Spojrzał na nią swymi zielonymi oczami i westchnął.
- No i co tak wzdychasz? -zapytała drwiąco- Tęskniłeś za mną, Panie Taisho?
Ostatnie pytanie zadała dziecięcym głosikiem. Lecz bardziej zdenerwowały go dwa ostatnie wyrazy.
- Nie nazywaj mnie tak -mruknął.
- A jak mam cię nazywać? Nie przedstawiłeś mi się -bąknęła siadając koło niego- Ja jestem Rika... znaczy się ta dziewczyna mnie tak nazwała.
Zmieszała się, a gdy zobaczyła minę chłopaka mówiącą "O kogo ci chodzi?" wskazała na dom.
- No, ta Orihime -warknęła zniecierpliwiona.
- Dlaczego ona nadała ci imię? -dopytywał się.
Rika nie odpowiedziała, utkwiła swoje niebieskie oczy w księżycu i przez chwilę nie mogła oderwać od niego oczu oraz myśli.
- Chciała wiedzieć jak się nazywam -powiedziała w końcu nadal wpatrując się w srebrną nie pełną kulę- Ale nie powiedziałam jej, dlatego wymyśliła mi imię.
- Nie pamiętasz swojego imienia? -zdziwił się- Jako dusza po śmierci powinnaś znać swoje imię.
Dziewczyna oderwała oczy od księżyca i spojrzała w jego szmaragdowe oczy. Przez tą chwilę gdy ich oczy były złączone, Rika weszła w jego umysł i zobaczyła, to co go dręczyło i nie pozwalało spać spokojnie. Był to sen, o dziewczynie Shinigami, która umiera z ręki kogoś, kogo bardzo kochała. Zdziwiło ją to, że morderca jest dobrze widoczny, a twarz dziewczyny i głos są zamazane. Jedyne co widać, to jej Bankai. Jednak wystarczyło że rozpoznała przeciwnika i już wiedziała o kim on śni. Właśnie widziała swoją śmierć. I znowu jakby tam była, czuła miecz wbijający się w jej serce, oraz duszenie, gdy serce przestawało bić, słyszała i czuła ostatnie uderzenie.
- Przestań!
Z tego transu wybudził ją kobiecy krzyk. Zamrugała kilka razy i zobaczyła przed sobą kobietę, którą ten chłopak nazywał Matsumoto. Podtrzymywała go nieprzytomnego.
- Coś ty mu zrobiła? -zapytała przerażona.
- Ja... nie... -wymamrotała nie mogąc znaleźć logicznej odpowiedzi.
Wyczuła, że siła duchowa chłopaka słabnie. "Jeśli zaraz czegoś nie zrobisz, to on umrze!" ta myśl zaczęła jej się tłuc po głowie. "Myśl, Rika, myśl!" Nagle wpadła na pomysł. Nie była pewna czy się uda.
- Hej, ty dokąd to! -zawołała za nią kobieta.
Rika już jej nie słuchała. Szybko przeniosła się do piwnicy i dotknęła ściany -w której umieściła klucz- ręką. Fragment muru zniknął, a w jego miejscu, pojawiło się długie zawiniątko. Sięgnęła po nie ręką i odetchnęła z ulgą, gdy poczuła opór na palcach. Wyciągnęła pakunek i wróciła do Matsumoto, która przeniosła się do jakiegoś pokoju w domu. Zastała ją wraz z Orihime klęczące nad chłopakiem, którego otaczało pomarańczowe światło.
- To bardzo przydatna umiejętność Orihime -przerwała ciszę powoli rozwijając pakunek- Ale to nic tu teraz nie zdziała.
Kawałek płótna opadł na ziemię, a oczom obu dziewczyn ukazała się katana.
- Bankai! -zawołała- Miko no Daimyio!
W pomieszczeniu nagle zrobiło się fioletowo i nic nie było widać. Jednak po chwili światło zniknęło, a przed nimi stała Rika w białym kimono w ręce trzymała miecz z rozdzieloną klingą i rękojeścią z dwoma smokami, natomiast u pasa miała przymocowany srebrny sztylet.
- Ty... jak, to... -wymamrotała Matsumoto.
- Nie ma czasu na tłumaczenie, odsuńcie się! -rozkazała i przyklękła koło Toushirou. Gdy Orihime usunęła pomarańczowa tarczę, Rika chwyciła chłopaka za obie ręce i zaczęła deklamować- Króla Kapłanko, Kluczu dwóch Światów, razem niezniszczone, osobno skończone. Bo jedno z nas, bez drugiego żyć nie potrafi. Wplątana dusza swą moc odzyska, lecz od dziś z naszych żył ta sama krew będzie tryskać. Droga Przywracania Poziom 283, Rika!
W czasie całej tej litanii przecięła sobie i blondynowi skórę na rękach i nie puszczała nawet wtedy gdy w domu rozszalał się potężny wiatr, którym była jej siła duchowa przenoszona do jego ciała. Wszystko powoli zaczęło się uspokajać. Koło Riki leżał zakrwawiony miecz już pod normalną postacią. Orihime i Matsumoto, powoli dochodziły do siebie po spotkaniu z tak wielka siłą duchową.
- Obudź się -szepnęła chłopakowi do ucha- Miałeś mi się przedstawić.
Trochę jeszcze trwało zanim Toushirou otworzył oczy, a gdy to się stało, podniósł się gwałtownie do pozycji siedzącej i bardzo się zdziwił widokiem jaki zastał. Po jego lewej stronie spała Rangiku, oparta o ścianę spała Inoue. Najbardziej zdziwił się jednak gdy zobaczył siedzącą koło niego Shinigami, o niesamowicie jasnych blond włosach i błękitnych jak bezchmurne niebo oczach, które spoglądały w jego zielone tęczówki.
- Wybacz mi -szepnęła, a jej głos po raz pierwszy gdy ze sobą rozmawiali zadrżał- Chciałam dowiedzieć się co cię dręczy i naraziłam na niebezpieczeństwo. Nigdy nie powinnam była zaglądać w twoje sny.
- Hitsugaya Toushirou.
- Nani? -zdziwiła się Rika.
- Hitsugaya Toushirou -uśmiechnął się do niej- Tak się nazywam.
Dziewczyna nie mogła powstrzymać łez cisnących się jej do oczu. Zakryła twarz dłońmi i cicho chlipała.
- Oj, przestań przecież nic mi nie jest -starał się ją pocieszyć.
- Patrz... bo nigdy więcej... ich nie zobaczysz -wyjąkała przez łzy.
- A to dlaczego?
Rika nie odpowiedziała, próbowała się uspokoić jednak jej nie wychodziło. Poczuła, że ktoś ją obejmuje i spojrzała na tę osobę.
- Hitsugaya Taisho -szepnęła.
- Już dobrze -powiedział ocierając jej łzy z twarzy- Wybaczam Ci naruszenie moich prywatnych snów, pod dwoma warunkami.
- Jakimi?
- Po pierwsze, przestań płakać -uśmiechnął się- A po drugie... Nie nazywaj mnie tak.
- A więc Panie Taisho.
- Nie o to mi chodziło >.< -wkurzył się- Mów mi po imieniu.
" Toushirou. One, płyną tylko dla Ciebie..."
Rika przetarła oczy zranioną ręką zostawiając na twarzy krwawy ślad.
- Jesteś ranna -Toushirou złapał ją za rękę.
- Och! Zapomniałam! -zawołała, obracając jego dłoń wierzchem do góry- Potrzebowałam naszej krwi.
Na ich prawych rękach widniały cienkie rany. Rika przyłożyła swoją do jego i wymamrotała kolejne zaklęcie.
- W twoich żyłach moja krew, zesłana przez Króla, a w twym sercu dusze dwie, na wieki złączone we śnie! Droga lecznicza, Rika!
Wokół ich rąk zawiązała się srebrna lodowa tasiemka, gdy wyleczyła ich rany rozpadła się na kawałki i zniknęła. Toushirou wpatrywał się w rękę, nie znał lodowych technik leczniczych, a przecież jest władcą lodu.
Rika wstała i odwróciła się w stronę drzwi. Toushirou również wstał.
- Muszę już iść -szepnęła- Mam tylko jedno pytanie. Którego z Trzynastu Oddziałów Obronnych Kapitanem jesteś?
- Dziesiątego -odpowiedział, Rika westchnęła- Czekaj! Ja też mam pytanie. Jakim cudem odzyskałaś ciało ze społeczności dusz?
Rika zatrzymała się krok przed drzwiami. Odwróciła się i spojrzała przez okno, na powoli wschodzące słońce.
- To długa historia -zaśmiała się odwracając twarz od okna- Może kiedyś ją usłyszysz. A teraz, radzę połóż się i odpocznij.
Ostatnie słowa dopłynęły do niego z daleka. Dziewczyny już nie było.
Rika-sama 6/04/2010 22:59:26 [
Powrót]
Komentuj